Giełda Samochodowa
 Powrót
Szukaj w publicystyce:    Zaawansowane 

Ford S-Max - Nie ma to jak mocny ropniak
{test} Wrażenia z jazdy minivanem z najsilniejszym turbodieslem 2.2 TDCi 175 KM
Jacek Dobkowskiautor: Jacek Dobkowski, Zbigniew Majerowski
zdjęcia: Przemysław Dziendziela
Giełda Samochodowa, nr 93/2008 (1360)
z dnia: 21 listopada 2008 roku
 
Stylizacja S-Maksa nie zestarzała się ani trochę przez dwa lata od rynkowego debiutu
Stylizacja S-Maksa nie zestarzała się ani trochę przez dwa lata od rynkowego debiutu
Tylne zawieszenie wielowahaczowe gwarantuje bardzo dobre trzymanie się drogi
Tylne zawieszenie wielowahaczowe gwarantuje bardzo dobre trzymanie się drogi
Deska rozdzielcza starannie zrobiona z materiałów wysokiej jakości. Efektownie wyglądają trzy centralne, okrągłe nawiewy.
Deska rozdzielcza starannie zrobiona z materiałów wysokiej jakości. Efektownie wyglądają trzy centralne, okrągłe nawiewy.

2.2 TDCi wypada najlepiej w porównaniu z innymi silnikami, które mieliśmy w testowych S-Maksach, mianowicie z turbodieslem 2.0 TDCi 140 KM i benzyniakiem 2.5 R5 220 KM. Przede wszystkim osiąga największy maksymalny moment obrotowy 400/420 Nm (większa wartość to chwilowe, dopuszczalne przeciążenie, tzw. overboost), w porównaniu do 320/340 Nm w przypadku 2.0 TDCi i 324 Nm benzyniaka 2.5.

Moment w nowej jednostce uzyskiwany jest już przy obrotach 1.750 na minutę, podczas gdy w 2.0 TDCi nieco później, przy 2.000 obr./min. Poza tym utrzymuje to maksimum w szerokim zakresie, do 2.750 obr./min, czyli przez 1.000 obr./min. I to się czuje - taki bieg czy inny, dowolne obroty i auto żwawo przyspiesza. W konfrontacji z benzynowym motorem 2.5 nasz bohater przegrywa tylko w sprincie do 100 km/h (9,4 s wobec 7,9 s), ale z drugiej strony nigdy benzyniak nie rozbuja tak szybko auta, jak diesel na wyższym biegu. Zużycie paliwa - średnio wyszło nam, przy spokojnej jeździe 7,1 l/100 km, czyli pół litra więcej od danych fabrycznych 6,6 l. Żeby jeszcze wyciskanie sprzęgła nie wymagało takiego wysiłku... A automat występuje tylko z 2.0 TDCi i benzyniakiem 2.3.

Żeby nie było wątpliwości, nie jest to taki sam silnik jak w Peugeocie 807 2.2 HDi 170 KM, choć od lat obie marki współpracują przy konstruowaniu i produkcji ropniaków. Agregat w Fordzie ma jedną turbosprężarkę, w Peugeocie dwie, pojemność ta sama, 2.179 ccm.

"Zawias" jak to u Forda

Mamy koło redakcji odcinek specjalny, takie nierówno ułożone kocie łby. Tutaj każda niedoróbka w zawieszeniu tudzież w spasowaniu elementów wykończenia kabiny wychodzi na jaw. S-Max obronił się, łagodnie "połykał" kamienie i nie wydawał w środku niepokojących dźwięków. Poza tym podwozie pozwala na takie harce S-Maksem, na jakie człowiek by się nie zdobył, kierując nawet mniejszymi minivanami, takimi jak Citroen C4 Picasso, Opel Zafira, Toyota Corolla Verso. Nawet bez tego, co było w testowym aucie, tzn. opcjonalnego, za 3.400 zł, aktywnego zawieszenia dostosowującego amortyzację do stanu drogi i warunków jazdy (funkcja CDC).

Potrzebne wyposażenie

Ale i seryjne wyposażenie odmiany Titanium S (jedyna, z którą obecnie jest dostępny silnik 2.2 TDCi) może zadowolić wybrednych. Dwa przykłady. Podgrzewanie czołowej szyby oraz jej spryskiwaczy sprawdza się w zimniejsze dni. Adaptacyjne reflektory na łuku drogi przesuwają snop światła nieco w bok, aby doświetlić właściwy obszar.

Ciemne wskaźniki

System automatycznego zapalania świateł po zmierzchu ma istotną wadę, ograniczającą jego przydatność. w nocy. Otóż wskaźniki nie są podświetlone i nie można włączyć świateł drogowych. Tradycyjne, ręczne włączenie świateł likwiduje te problemy. Po co więc ten automat?

S-Maks 2.2 TDCi jest drogi nawet w promocji - 129.750 zł. Po 119.900 zł kosztują w promocji trwającej do końca 2008 r. dwa vany większe od niego, z silnikami o podobnej mocy i z podobnym wyposażeniem - Kia Carnival 2.9 CRD (185 KM) Voyage, do tego z rocznym ubezpieczeniem oraz SsangYong Rodius 270 XDi (165 KM) Premium Navi A/T 4x4. Oba są siedmioosobowe, S-Max pięcioosobowy. Inna rzecz to wartość marki. Poza tym nie zmienia to naszej oceny S-Maksa 2.2 TDCi, który jest szybki, oszczędny i komfortowy.

Plusy

Elastyczność turbodiesla. Zawieszenie łączące komfort i przyjemność z jazdy. Porządne spasowanie elementów wnętrza.

Minusy

Wysoka cena. Twardy pedał sprzęgła. Nieprzydatne w praktyce automatyczne włączanie świateł.


Ford S-Max
1. generacja vana produkowanego od 2006 r., na polskim rynku od lata 2006 r., nadwozie: 5-drzwiowe, 5-miejscowe (opcjonalnie 7-miejscowe); silniki: benzynowe: 2.0 (145 KM), 2.3 (161 KM), 2.5 R5 turbo (220 KM), turbodiesle: 1.8 TDCi (100 KM, 125 KM), 2.0 TDCi (115 KM, 140 KM), 2.2 TDCi (175 KM); skrzynia biegów: manualna 5-stopniowa, manualna 6-stopniowa, automatyczna 6-stopniowa; poziomy wyposażenia: Trend (ew. z pakietem Gold X), Titanium (ew. z pakietem Platinium X), Titanium S.

Fabryczne dane testowanej wersji
Dł./szer./wys./rozstaw osi: 4.768 / 1.884 / 1.658 / 2.850 mm
Silnik: turbodiesel, 2.179 ccm, R4, 16V
Moc: 175 KM przy 3.500 obr./min
Maks. moment obrotowy: 400 Nm (chwilowy 420 Nm) przy 1.750-2.750 obr./min
Skrzynia: ręczna, sześciostopniowa
Prędkość maksymalna: 212 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 9,4 s
Zużycie paliwa na 100 km (miasto/trasa/średnie): 9,0 / 5,2 / 6,6 l
Wyposażenie standardowe(Titanium S), m.in.: ABS, ESP, wspomaganie nagłego hamowania EBA, siedem poduszek powietrznych, sportowe zawieszenie, klimatyzacja automatyczna dwustrefowa, elektrycznie regulowane szyby przednie i tylne oraz lusterka (podgrzewane), halogenowe reflektory adaptacyjne, światła przeciwmgłowe, fotel kierowcy z elektryczną regulacją wysokości, ogrzewana przednia szyba i dysze spryskiwaczy, automatyczne włączanie reflektorów i świateł, skórzana kierownica, alufelgi 18-calowe.
Cena brutto: 140.050 zł (promocyjna 129.750 zł)



Dodatkowe zdjęcia:





    
PowrótWersja do drukuZapisz artykułWyślij artykuł znajomemu

REKLAMA