Giełda Samochodowa
 Powrót
Szukaj w publicystyce:    Zaawansowane 

Samochód cię wyręczy!
Same hamują, przyspieszają, unikają wypadku...
autor: Janusz Piechociński
zdjęcia: Newspress, materiały producentów
Giełda Samochodowa, nr 1694
z dnia: 16 stycznia 2015 roku
 
Golf w prototypowej wersji R Touch
Golf w prototypowej wersji R Touch
R Touch: ekrany dotykowe na desce rozdzielczej zamiast przycisków
R Touch: ekrany dotykowe na desce rozdzielczej zamiast przycisków
Autonomiczne Audi, które bez kierowcy przejechało 900 km
Autonomiczne Audi, które bez kierowcy przejechało 900 km

Przed ćwierć wiekiem jedynym elektronicznym "gadżetem" w samochodzie był prosty zegarek na desce rozdzielczej. Dziś samochód potrafi całkowicie wyręczyć kierowcę. Oto kilka najnowszych pomysłów, które zaprezentowano na targach elektroniki użytkowej CES w USA.

W Newadzie dotychczas pokazywano głównie telewizory, komputery i tablety, choć dla niektórych producentów samochodów, jak Audi czy Mercedes, wizyta na CES to stały punkt programu. Od dwóch lat zainteresowanie producentów aut tą wystawą poważnie wzrosło. Teraz CES to także samochody! Inni, jak np. Hyundai, szybko do tego towarzystwa dołączyli. Samochody wprawdzie trudno porównywać z AGD czy telewizorami, ale elektronika jest wszechobecna, także w motoryzacji.

Jaguar "bez słupka"

Dzisiejsze materiałoznawstwo umożliwia zbudowanie samochodu bez przednich słupków, ale to jednak bardzo trudne. Ten element bezpośrednio odpowiada za sztywność nadwozia i (wraz z przednią szybą) chroni kierowcę oraz pasażerów w razie wypadku. Jak w takim razie rozumieć sformułowanie "Jaguar bez słupka"? W prototypowym samochodzie z Coventry zamontowano Driver Monitor System, który - dzięki kamerom i odpowiedniemu przetwarzaniu obrazu - wyświetla obraz na monitorach zamontowanych na słupkach. W czasie rzeczywistym pokazywany jest na nich obraz zza słupków. Po ludzku? Dzięki "DMS" kierowca widzi przeszkody znajdujące się lub zbliżające z boku i od przodu, choć słupki pozostają oczywiście na miejscu. W ten sposób można dostrzec na czas np. nadchodzących pieszych.

Audi z przyszłości

Koncern z Ingolstadt rozwija systemy audio i wszelkiego rodzaju gadżety poprawiające bezpieczeństwo, ale też chwali się pokładowymi komputerami. Ten najnowszy wykorzystuje procesor z czterema rdzeniami zdolny do przetworzenia aż ośmiu miliardów operacji na sekundę! Nic dziwnego, że Audi udało się zbudować i udanie przetestować auto, które bez kierowcy pokonało tor wyścigowy z prędkością 240 km/h. Podczas tegorocznych targów CES dziennikarze mogli się przejechać autonomicznym A7, które - z szoferem znajdującym się w kabinie tylko dla przysłowiowej pewności - samoczynnie i bez dotykania przez człowieka kierownicy oraz pedałów przejechało ze Stanford do Doliny Krzemowej. Audi pokonało aż 550 mil, czyli prawie 900 kilometrów bez pomocy kierowcy. Wielki krok do przyszłości? Tak, ale nie jedyny! Niemcy nie zapominają o coraz większej liczbie samochodów elektrycznych, które chcą ładować bezprzewodowo. Nic nowego? Znacie od kilku miesięcy? Tak, ale na CES spece z Audi pokazali systemy, które w zasadzie już jutro mogą znaleźć się w sprzedaży.

Menu sterowane gestami

W każdym samochodzie są przyciski i pokrętła! To teza nie do końca prawdziwa. Wystarczy spojrzeć na Golfa w przyszłościowej odmianie R Touch. W tym Volkswagenie zamontowano aż trzy ciekłokrystaliczne dotykowe ekrany (dwa 12-calowe i jeden 8-calowy), które pozwalają wyeliminować dotychczas montowane "gałki i guziki". Do sterowania menu ma zostać zaprzęgnięta technologia znana już z telewizorów: obsługa gestami. Taki interfejs na pokładzie samochodu, w którym do obsługi auta trzeba będzie wykonywać ruchy nie tylko rękoma czy dłońmi, ale również całym ciałem, to absolutna nowość! Jak to możliwe? Cóż. Potrzeba do tego kilku kamer zamontowanych w kabinie oraz solidnego komputera, który mowę naszego ciała przełoży na odpowiednie komendy do poszczególnych systemów. Swoją drogą to wyrafinowane urządzenie, bo nie tylko musi rozpoznawać zachowania różnych osób, ale też selektywnie oddzielać ruchy poprawne od tych przypadkowych, a więc fałszujących potencjalne rozkazy. Ciekawostka dotyczy również samych ekranów. Niemcy przewidują, że będzie je można personalizować jak ekrany naszych telefonów czy tabletów. Samochód z ulubionym zdjęciem na pulpicie? Tego dotąd nie było!

Model F015

Formalnie ten samochód powstał w pracowni projektowej Mercedesa. W praktyce trudno się w nim dopatrzyć jakichkolwiek związków z autami produkowanymi w Stuttgarcie. F015 wygląda futurystycznie i bardziej kojarzy się z domowym salonem niż czterokołowym pojazdem do pokonywania przestrzeni. Co w nim szczególnie interesujące? Nie to, że samochód jest autonomiczny i że napędzają go ogniwa paliwowe (zasięg aż 1000 kilometrów na jednym zbiorniku gazu). Znacznie ciekawsze są ekrany, za pomocą których kierowca i pasażerowie mogą utrzymywać kontakt ze światem zewnętrznym. Można nimi sterować głosem, gestami bądź - uwaga - ruchami oczu. Mało tego, na filmie, w którym wykorzystano nie prawdziwe auto, lecz jego komputerowy szkic, F015 podpowiadał pieszemu, że ten może bezpiecznie przejść przez jezdnię. Projekt F015 nie powstał, żeby natychmiast ruszyła jego produkcja seryjna. To samochód, który wyznacza pewne trendy, także w świecie elektroniki.

Aplikacja inna niż wszystkie

Czym są "aplikacje"? Powiedzmy, że to miniprogramy, które ułatwiają nam życie. Informatycy tworzą aplikacje różnego rodzaju i przeznaczenia - do wyszukiwania restauracji i hotelu, do obliczania pokonanego dystansu i liczby spalonych litrów paliwa itd. W zasadzie można powiedzieć, że służą nam - i to bez specjalnego upraszczania - praktycznie do wszystkiego. Korzystamy z nich w tabletach, komputerach, noszonych przy sobie smartfonach oraz tzw. smartwatchach, czyli inteligentnych zegarkach (można je podłączyć do większości nowoczesnych telefonów via Bluetooth). Hyundai dokładnie przeanalizował nasze zwyczaje i stworzył aplikację, która jeszcze ściślej zwiąże samochód z kierowcą. Co to znaczy? A to, że "Blue Link System", który znajdzie się w seryjnych modelach Elantra GT i Veloster już za rok, umożliwi kierowcy zdalne sterowanie własnym samochodem właśnie za pomocą takiego super zegarka. Czasomierz sprytnie wykrywa głos właściciela. Potem, gdy już elektronika wymieni się informacjami i sprawdzi, że to właśnie wy jesteście uprawnieni do prowadzenia odpowiedniego pojazdu, odnajdzie najpierw wasze cztery kółka na zatłoczonym parkingu. Potem - zamiast kluczyka - zegarek otworzy drzwi i uruchomi silnik.

Ucieka od słupa

Aktywne systemy bezpieczeństwa nie są niczym nowym. Od kilku lat auta potrafią nie tylko ominąć pieszego lub wykrywać zwierzęta stojące na środku drogi, ale też - gdy zajdzie potrzeba - zahamować automatycznie. Przy niewielkich prędkościach, np. podczas jazdy w sznurze pojazdów w korku, samochód - gdy ktoś nagle stanie z przodu, samoczynnie się zatrzyma. BMW poszło o krok dalej. Mowa o tzw. 360 degree collision avoidance, czyli systemie wykrywającym to, co znajduje się dookoła auta i w dodatku czynnie reagującym na przeszkody. Cztery lasery monitorują otoczenie i w razie gdy ich promienie "natkną się" na coś, co zagraża samochodowi, elektronika natychmiast włączy hamulce. Może je również wyłączyć, ale tylko wtedy, gdy kierowca wcześniej wykona manewr obronny - odkręci kierownicę "od przeszkody". Laserowy pomocnik to pierwszy krok do systemu autonomicznego parkowania, nad którym pracują Niemcy. Wyobraźcie sobie, że wasze i3 po naciśnięciu guzika czy wydaniu odpowiedniej komendy samo wyszuka sobie miejsce na parkingu i gładko się na nim ustawi, bez kierowcy na pokładzie! Trudno uwierzyć? Ale to przyszłość i to naprawdę niedaleka.




Dodatkowe zdjęcia:

















    
PowrótWersja do drukuZapisz artykułWyślij artykuł znajomemu

REKLAMA